Przebywający w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich górnicy, ranni w wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła, są ciągle w bardzo poważnym stanie.
— Trwa ich leczenie, najbliższe dni są kluczowe dla ich zdrowia — przyznał doktor Mariusz Nowak, szef siemianowickiej oparzeniówki.
Profesor Marek Kawecki zaznaczył, że rokowania wobec szczególnie najciężej rannych są wciąż bardzo ostrożne.
Jak podkreśla Kawecki, szpital stosuje najnowocześniejsze procedury w walce o życie i zdrowie górników.
Wczoraj rano w szpitalu w Siemianowicach Śląskich zmarł 26-letni górnik. Obecnie na oddziale przebywa sześciu górników, stan dwóch z nich jest krytyczny, stan czterech pozostałych, chociaż nadal ciężki, ma tendencję do stabilizacji. Łącznie w Siemianowicach Śląskich przebywa 23 rannych.
Centrum Leczenia musi dopłacać do leczenia najciężej rannych.
— Narodowy Fundusz Zdrowia zwraca tylko część kosztów tego drogiego leczenia — przyznał doktor Mariusz Nowak.
— Rozliczanie procedur leczenia oparzeń zostało niewłaściwie zakwalifikowane wiele lat temu — dodał Nowak.
Specjaliści z Centrum Leczenia Oparzeń zajmują się także hodowlą skóry i jej przeszczepami. Procedury ten nie są jednak refundowane przez NFZ, zwraca za nie Ministerstwo Zdrowia.
Autorzy: Łukasz Kwaśny, Monika Krasińska
